Aquarius

„Jesteś pasywno – agresywny” powiedziała główna bohaterka do młodego pracownika firmy deweloperskiej, pragnącej za wszelką cenę odkupić od niej mieszkanie w celu wybudowania nowoczesnego budynku. Na nic zdają się intratne propozycje finansowe, gdyż kobieta będąca emerytowanym krytykiem muzycznym nawet przez chwilę nie dopuszcza do siebie myśli o sprzedaży rodzinnego gniazdka, z którym wiąże się wiele wspomnień. Akcja filmu rozgrywa się w brazylijskim mieście Recife, położonym nad Atlantykiem. Przez cały film oglądamy zatem cudowne plaże, co w obliczu rozpoczynających się wakacji powoduje chęć ruszenia czterech liter i oderwania się od codzienności. Zdecydowanie nie jest to jednak głupkowata produkcja w stylu „Słonecznego patrolu”, albowiem poza wodą i piaskiem znalazło się również miejsce dla nieprzeciętnej fabuły.

zdjec

Rok 1980 – noc, plaża, a na niej grupa ludzi odpalających w samochodzie „Another One Bites the Dust” zespołu Queen. Po takim otwarciu apetyt widza na dobre kino osiąga niebezpiecznie wysoki poziom. W ostatecznym rozrachunku nie była to wymarzona uczta, tym niemniej „Aquarius” okazał się na tyle sytym filmem, że napiwek dla reżysera byłby wskazany. Szkoda tylko, że akcja obrazu dość szybko przenosi się do współczesności, co wywołuje pewne rozczarowanie, gdyż zdecydowanie za wcześnie pozbawiono nas możliwości obcowania z klimatem lat 80. Świetna gra Soni Bragi w połączeniu ze spójnym i niebanalnym scenariuszem sprawiają jednak, że królowie samby śmiało mogą pochwalić się kondycją swojej kinematografii. Oprócz rywalizacji emerytki z potężnym deweloperem możemy także zaobserwować brazylijskie stosunki międzyludzkie, odbiegające nieco od polskich wzorców. W filmie zdarzają się pewne przestoje, ale ma to znikome znaczenie dla oceny całości, która zwieńczona została mocnym i zaskakującym finałem.

Ocena filmu: 8/10

Dawid Kmieć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *