Cicha noc

Jadąc pociągiem na tegoroczny Festiwal Filmowy w Gdyni po cichutku liczyłem, że najlepsza okaże się „Cicha noc”. Jednocześnie obawiałem się czy debiutujący Piotr Domalewski nie zechce przypadkiem zostać drugim Wojciechem Smarzowskim, który od lat specjalizuje się w eksponowaniu polskiej (często przerysowanej) patologii. Po seansie spocone ręce same złożyły się do oklasków, a moje uszy nie omieszkały wychwycić jakże trafnego komentarza weteranki festiwalu, która rozemocjonowana rzekła: „To był bardzo prawdziwy film”. Piotr Domalewski nie tylko nie poszedł w ślady Wojciecha Smarzowskiego, ale w swoim pełnometrażowym debiucie nakręcił jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Obraz opowiada o pracującym w Holandii młodym mężczyźnie, który w Wigilię Bożego Narodzenia postanowił odwiedzić rodzinę bynajmniej nie w celu połamania się opłatkiem.

cicha noc5

„Cicha noc” to poruszający dramat, którego motywem przewodnim w żadnym wypadku nie jest patologia. Owszem, w filmie znalazło się miejsce dla siekiery, ale jej rola ograniczyła się tylko do „zamordowania” bezbronnej choinki, która nie doczekała pierwszej gwiazdki w lesie. Nie zabrakło też wody ognistej, będącej zmorą wielu polskich familii, bo jakkolwiek sama obecność gorzały w domu nie świadczy jeszcze o największej patologii, to z pewnością napój ten nie przyczynia się do umocnienia rodzinnych więzi. Domalewski postawił jednak przede wszystkim na wiarygodne sportretowanie całkiem normalnej i uczciwej rodziny, doświadczonej „urokami” emigracji, niosącej za sobą nieodwracalne skutki, jak choćby utrata jedynej szansy na wychowanie dziecka. Mistrzowska „spowiedź” Arkadiusza Jakubika, który w rozmowie z synem rozlicza zmarnowane lata spędzone na obczyźnie z pewnością zapisze się w historii polskiego kina. „Cicha noc” ukazała również niezwykle autentyczny obraz współczesnej wsi, jako opustoszałej i pozbawionej perspektyw w związku z powszechnym wyjeżdżaniem do największych polskich miast czy zagranicę. Jednocześnie w fantastyczny sposób podsumowano sytuację sporej części młodych Polaków, dla których tzw. „magisterka” stała się nic nieznaczącym świstkiem papieru i najlepszym dowodem na zmarnowanie 5 lat życia. Abstrahując od wymowy filmu trzeba przyznać, iż Domalewski dał się poznać jako nieprzeciętny budowniczy napięcia, co uczyniło fabułę intrygującą, niepokojącą i wgniatającą w fotel. Obraz ten w kapitalny sposób działa na emocje widza, osiągając poziom „wciągalności” porównywalny z czarnymi dziurami. Jednocześnie produkcja ta pozbawiona jest choćby cienia fałszu, a rewelacyjny Dawid Ogrodnik i jeszcze lepszy Arkadiusz Jakubik zaprezentowali aktorstwo najwyższej klasy. O takim debiucie zdecydowana większość reżyserów może tylko pomarzyć.

Ocena filmu: 9/10

Dawid Kmieć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *