Botoks

Zgodnie z przewidywaniami tłumy ludzi z popcornem w ręku stawiły się w kinie, by obejrzeć „Botoks” w reżyserii Patryka Vegi. W trakcie sceny z masturbującym się Piotrem Stramowskim na sali zapanowała prawdziwa euforia, a śmiechom nie było końca. Również większość scen z udziałem Tomasza Oświęcińskiego wywołało entuzjazm widowni. Czy to oznacza, że nowy film twórcy „Pitbulla” spełnił swoją rolę? W kategoriach kabaretowych zapewne tak skoro przyczynił się do powiększenia zmarszczek śmiechowych u wielu osób. Wszystko wskazuje także na to , iż „Botoks” uzyska fantastyczny wynik finansowy, co z pewnością nie ostudzi zapędów reżyserskich Patryka Vegi. Niewątpliwie jest on zatem człowiekiem sukcesu, potrafiącym idealnie rozpoznać potrzeby przeciętnego widza, który niekoniecznie oczekuje ambitnego kina. W tym miejscu pozostaje tylko wyrazić nic nieznaczące ubolewanie nad obecnym podejściem reżysera, który 12 lat temu potrafił nakręcić całkiem przyzwoity dramat sensacyjny.

booootk

„Vega pokazał całe to gówno, w którym żyjemy” powiedziała po seansie pewna kobieta. Otóż problem w tym, że nie pokazał, a przecież nie brakuje patologii w naszej służbie zdrowia. „Botoks” to zlepek kuriozalnych i niezwykle mocno przerysowanych scen, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Przewijające się na ekranie „gwiazdy” prezentowały najniższy poziom aktorski, nie oddając jakichkolwiek emocji. Powinienem chyba w końcu napisać o czym tak naprawdę była ta produkcja, ale w sumie to sam nie wiem… „Botoks” przegrał już na etapie scenariusza, gdyż nie jest możliwym nakręcenie dobrego filmu bez namiastki sensownej fabuły.

Ocena filmu: 1.5/10

Dawid Kmieć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *