Blade Runner 2049

Filmy science-fiction nigdy nie były i nie będą tym, co w kinie kocham najbardziej. Produkcje te charakteryzuje niezliczona ilość najrozmaitszych pierdół, które najczęściej tworzą zatrważający ogrom nużących i męczących mnie scen.

bladddde

Skandalicznie mikroskopijna kawa za 10 zł z Cinema City nie uchroniła mnie przed namiastką senności w trakcie pierwszej godziny seansu „Blade Runner 2049”, który w swoim gatunku okazał się nadzwyczaj strawny i niezwykle intrygujący. Największe wrażanie wywarła na mnie warstwa wizualno – muzyczna, co z pewnością znajdzie swoje odzwierciedlenie w oscarowych nominacjach. Nowe dzieło w reżyserii Denisa Villeneuve zaimponowało również niebanalną i trzymającą w napięciu fabułą, która tylko sporadycznie miewała momenty scenariuszowego „zaciemnienia”. Scena z rewelacyjnym dziadkiem Harrisonem Fordem, który w towarzystwie Elvisa Presleya okłada po twarzy młodszego o 38 lat Ryana Goslinga z pewnością zapisze się w historii kina. Za nieco rozczarowujące należy zaś uznać poziom dialogów oraz co najmniej kilka mocno sztampowych scen, nie wyłączając tej kulminacyjnej z walczącymi Sylvią Hoeks i Ryanem Goslingiem. Summa summarum „Blade Runner 2049” to bardzo udana kontynuacja legendarnego „Łowcy androidów”. Fani kina science-fiction powinni być zachwyceni.

Ocena filmu: 7/10

Dawid Kmieć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *