Twój Vincent

„I na co to wszystko?” zapytała lekko wstawiona ciotka podczas wiejskiego wesela mojego kuzyna. Identyczne pytanie cisnęło mi się na usta w trakcie oglądania „Twojego Vincenta”, czyli pierwszej na świecie pełnometrażowej animacji malarskiej opowiadającej historię życia i tajemniczej śmierci wybitnego malarza – Vincenta van Gogha. Produkcja ta składa się z 65 tysięcy klatek filmowych, które zostały namalowane farbą olejną na płótnie po uprzednim nakręceniu filmu w sposób tradycyjny z aktorami. Jakkolwiek doceniam oryginalny pomysł i niemały wysiłek malarzy, to przez większą część seansu nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że całe to przedsięwzięcie jest nieco „przepędzlowane”.

loving-vincent-trailer-6

W warstwie fabularnej „Twój Vincent” okazał się co najwyżej niezły, stąd też daleki jestem od zachwytu nad dziełem, które bez udziału pędzla nie wywołałoby większego zainteresowania. W innym wypadku musiałbym uznać, że przemalowanie „Botoksu” czy „Kac Wawy” w sposób znaczący podniosłoby ich wartość filmową. Warto jednak wybrać się do kina, gdyż przedstawiona skrótowo historia Vincenta van Gogha potrafi zaangażować w stopniu niepozwalającym na poważne przejmowanie się scenariuszowymi usterkami.

Ocena filmu: 6.5/10

Dawid Kmieć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *